Redakcja PR

Redakcja PR

2 lipca, 08:30

Robotyzacja: Praca tylko dla wybranych?

Dawno temu pojawił się pogląd, że w przyszłości praca będzie tylko dla wybranych, bo niemal wszystkie czynności będą za nas wykonywały roboty. I choć robotyzacja i cyfryzacja postępują to bezrobocie spada. Co więcej z najnowszych badań wynika, że ten trend będzie rósł. Trzeba jednak wiedzieć, w jakiej dziedzinie się specjalizować by później nie mieć kłopotu ze znalezieniem zajęcia.

Dla nastolatków

W kultowym już filmie jeden z bohaterów w scenie na balkonie tłumaczy drugiemu, że w życiu najważniejsze to odpowiedzieć sobie na pytanie: co się najbardziej lubi robić? – i zacząć to robić. Dziś odpowiedź może wydawać się prosta, bo firmy w zasadzie potrzebują pracowników wszystkich branż. Bezrobocie w Polsce kształtuje się w okolicach 5 procent. Warto jednak pamiętać, że dane podawane przez Główny Urząd Statystyczny pokazują liczbę wszystkich zarejestrowanych osób w urzędach pracy. Także tych, którzy pracują na czarno lub na pracy im nie zależy, chcą jednak mieć ubezpieczenie zdrowotne. Aby zobaczyć, w którym miejscu jesteśmy w rzeczywistości, należy porównać się z innymi krajami Unii Europejskiej. Najlepszy będzie do tego wskaźnik BAEL, czyli badanie aktywności ekonomicznej ludności. Wskaźnik pokazujący tylko tych, którzy aktywnie poszukują zatrudnienia.
W nim Polska jest jednym z liderów Wspólnoty. Przed nami są tylko Czesi, gdzie bezrobocie spadło poniżej 2 procent. Dalej są Niemcy i Polska, czyli kraje, w których poziom osób bez pracy jest
w okolicach 3 procent.

Wynagrodzenia wciąż odstają 

Choć pracy nie brakuje, to pensje, szczególnie w mniejszych miejscowościach, z tymi europejskimi nie mają zbyt wiele wspólnego. Jednak dochodzenie do zachodniego poziomu trochę potrwa. Mimo tego, że nasza gospodarka rośnie naprawdę szybko w porównaniu do innych. Podczas gdy w ciągu ostatnich 30 lat PKB per capita wzrosło we Francji 31% w Niemczech 45%, w Czechach 63%, to w Polsce aż o 116%. Wynagrodzenia również rosną bardzo szybko. W tym roku są wyższe średnio o 7% niż w zeszłym i przekraczają poziom pięciu tysięcy złotych brutto. Średnia nie opisuje idealnie sytuacji ekonomicznej Polaków, ale idealnie pasuje do pewnego porównania. W 1999 to samo wynagrodzenie wynosiło 1700 złotych. W dane historyczne aż trudno uwierzyć, bo pokazują, że w 1992 zarabialiśmy średnio 300 złotych!  ­­­­– Oczywiście trzeba zauważyć, że podane dane nie uwzględniają efektu inflacji, a ta w szczególnie w pierwszej połowie lat 90 potrafiła znacząco przekroczyć 40% (dla porównania, dziś wzrost z poziomu 2% na 2,2% jest uznawany jako znaczący). Ale nawet uwzględniając ten czynnik, wzrost jest imponujący – komentuje Kamil Hajdamowicz, zarządzający aktywami w Vienna Life Towarzystwo Ubezpieczeń na Życie.

Bardzo ciekawie wyglądają też prognozy wzrostu wynagrodzeń. W ciągu 5 lat dogonimy Grecję,
a prześcigniemy Portugalię. 20 lat potrzebujemy by dogonić Włochów, a 30, by mieć u siebie średnią dla strefy EURO. Wielka Brytania to 59 a Niemcy aż 77 lat. 

 ­– Warto pamiętać, że bogactwo krajów Europy Zachodniej ma u źródła nie tylko wyższy poziom zarobków, ale przede wszystkim wyższy poziom kapitału, gromadzonego przez wiele lat i pokoleń. O oszczędnościach i inwestycjach powinny myśleć zarówno osoby dopiero wchodzące na rynek pracy, jak i przebywające na nim od wielu lat. Po drodze może pojawiać się wiele celów pośrednich, jak kupno nowego samochodu, mieszkanie, czy studia dzieci. Wcześniejsze zgromadzenie odpowiedniego kapitału pozwoli nam zrealizować nasze cele w najbardziej korzystny kosztowo sposób. Jednak patrząc szerzej, głównym celem gromadzenia kapitału jest utrzymanie komfortu życia na emeryturze, jak również możliwość przekazania go następnym pokoleniom, jak to ma miejsce w Europie Zachodniej. Co ważne, tylko odpowiednie połączenie oszczędności i inwestycji zapewni nam długoterminowy sukces. Nie ma jednak złotego rozwiązania odpowiedniego dla każdego, warto więc wcześniej skontaktować się z wykwalifikowanym doradcą finansowym, aby zaplanować podział zgromadzonych już przez nas środków i dalsze kroki na przyszłość – dodaje Hajdamowicz.

Dlatego tak ważne jest by dziś wybrać zawód, w którym będzie się nie tylko dobrze zarabiało, ale też taki, który nie zniknie zanim nasze zarobki wyrównają się z europejskimi. 

Gdzie tak, gdzie lepiej nie?

Mit, że cyfryzacja lub robotyzacja zabiorą nam miejsca pracy obala najnowsze badanie  ManpowerGroup. „Rewolucja umiejętności 4.0. Czy roboty potrzebują ludzi?”. Jasno wynika z niego, że w najbliższym czasie właśnie z powodu zachodzących zmian aż 87 procent przedsiębiorców zamierza zatrudnienie albo zwiększyć albo, co najmniej utrzymać. Najwięcej osób do pracy będzie potrzebowała branża IT. Ale w czasach nadchodzącej rewolucji cyfrowej opisanej hasłami 5G czy Internet Rzeczy nie ma się, co temu dziwić. Może zaskakiwać za to przyszłe zwiększone zapotrzebowanie branży przemysłowej. Z drugiej strony mamy administrację i zarządzenie biurem. Tu aż 19% pracodawców zapowiada, że będzie zwalniać, tylko 4% zamierza powiększać zespoły. A jeszcze nie tak dawno kierunek Zarządzanie był jednym z najbardziej obleganych na studiach. Dziś liczą się jednak inne umiejętności. Z jednej strony programowanie – to z pewnością zawód przyszłości, ale z drugiej strony coraz bardziej cenione na rynku pracy są umiejętności miękkie. Człowieka, który wykonuje proste powtarzalne i monotonne czynności łatwo będzie zastąpić. Wystarczy spojrzeć jak wyglądają dziś linie produkcyjne w fabrykach samochodów. Tak będzie wyglądała przyszłość w wielu branżach, ale robot samochodu już nam nie sprzeda. Tu będzie potrzebny człowiek. W przyszłości, zatem na znaczeniu jeszcze bardziej zyska umiejętność komunikacji czy budowania relacji.

 

Tekst powstał w ramach współpracy z ekspertami portalu edukacyjnego Viem.pl

Źródło: Redakcja PR